Legendy o Kamieniu św. Wojciecha (Diabelski Kamień) w Leosi

Legendy o Kamieniu św. Wojciecha w Leosi.

Wiele podań ludowych nawiązuje do głazów. W naszych okolicach olbrzymi głaz narzutowy znajduje się w Leosi koło Gródka. Wiąże się z nim kilka legend.

Pierwsza mówi o tym, że to diabeł przyczynił się do pojawienia się ogromnego kamienia w Leosi. Szatan był zły na ludzi mieszkających w okolicy za ich pobożność i uczciwość, dlatego przyciągnął z dalekich stron wielki głaz, który zamierzał wrzucić do rzeki Wdy, aby woda wylała i zniszczyła chłopskie pola. Kiedy wraz z kamieniem znajdował się w pobliżu rzeki, trzykrotnie zapiał kur, co oznaczało, że wstaje świt i kończy się diabelska moc. Diabeł złorzecząc rzucił kamień, który spadł w pobliżu lasu i po dziś dzień leży na tym samym miejscu. Widoczne są na nim ślady łańcuchu, którym go diabeł opasał, aby dowlec do upatrzonego miejsca. Inna wersja mówi o dwóch młynarzach mieszkających nad Wdą. A było to za czasów książąt pomorskich. Jeden młyn stał powyżej utworzonego przez rzekę zakola, drugi zaś poniżej. Jeden młynarz był bezbożnikiem, natomiast drugi był niezwykle uczciwym i wierzącym człowiekiem, który ciężką pracą doszedł do bogactwa. Zamożność sąsiada wzbudzała nienawiść bezbożnika, postanowił wiec zemścić się. W tym celu zawarł pakt z diabłem. Obiecał oddać mu duszę pod warunkiem, że diabeł wykona zaporę na rzece poniżej jego młyna, by bieg rzeki skierować w inną stronę. Wraz z nastaniem nocy diabeł wziął ogromny głaz, który zamierzał wykorzystać do utworzenia tamy. Gdy już był bliski celu, zapiął pierwszy kur, zwiastujący kres jego mocy. Diabeł musiał zniknąć, zatem porzucił głaz tam, gdzie się znajdował. Kamień upadł pomiędzy rosnące w lesie drzewa.

Dzięki powyższym legendom głaz nazywany jest „Diabelskim Kamieniem”.

Kolejna legenda nawiązuje do czasów pogańskich, kiedy to na kamieniu kapłani składali swym Bożkom ofiary ze zwierząt, a niekiedy i ludzi. Wspomnienie tych krwawych ofiar napełniało lękiem okolicznych mieszkańców, którzy poczęli omijać ów kamień. Sytuacja zmieniła się, kiedy pod Leosią zatrzymał się Wojciech (późniejszy święty) zmierzający do Prus. Zapowiedział tubylcom, że na ich „świętym: kamieniu odprawi mszę. Poganie struchleli z przerażenia, spodziewając się, że ich bogowie pomszczą „profanację” czczonego miejsca. Wojciech namaścił kamień olejami, poświęcił, by wypędzić z niego złe duchy, odprawił na nim mszę świętą, a następnie wygłosił kazanie do zgromadzonych ludzi. Po tym wydarzeniu poganie uznali niemoc swych bogów i pozwolili się ochrzcić. Legenda ta przyczyniła się do powstania drugiej wersji nazwy głazu – Kamień św. Wojciecha. Warto dodać, że w 2001 roku znany polski fotograf związany z grupą artystyczną „Łódź Kaliska”, Andrzej Świetlik, zorganizował w Leosi sesję zdjęciową z udziałem okolicznej społeczności w roli statystów. Inscenizacja przedstawiała, św. Wojciecha nauczającego Słowian. Jedno ze zdjęć zostało umieszczone w polskiej edycji „National Geographic” w numerze 5/2002 roku. 8 stop wysoki i 28 w obwodzie. / Elżbieta Brózdowska/ Czytaj dalej Legendy o Kamieniu św. Wojciecha (Diabelski Kamień) w Leosi

Zapomniany park

Zapomniany Park.
„Pokój chatom, wojna pałacom” nawoływał kiedyś rewolucyjny poeta. Prorocze słowa. Konają bezpański dwory, których tylko w Bydgoskiem jest 422, giną też towarzyszące im parki. Padają ofiarą ludzkiej głupoty, chciwości, agresji, braku poszanowania dla prawa, przyrody i narodowej kultury.
Z inwentaryzacji, jaką przeprowadzono na zlecenie Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody wynika, że na terenie województwa bydgoskiego zachowało się około 700 parków wiejskich, 341 jest pod opieką Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, pozostałe podlegają konserwatorowi przyrody, gdyż nie posiadają wartości historycznej. Wiele z nich znajduje się na terenie Borów Tucholskich. Jedną z gmin, w której zachowało się ich stosunkowo dużo jest Jeżewo. Aż 4 – w Jeżewie, Krąplewicach, Laskowicach, i Taszewie – są ujęte w ogólnopolskim spisie parków i ogrodów zabytkowych. Szczególna wartość ma park w Laskowicach, który należy do piękniejszych w województwie bydgoskim. Fragment przedwojennej mapy z posiadłością rodu Gordonów

Laskowice leżą 9 km na północ od Świecia w/W. Pierwsza wzmianka o tej miejscowości pochodzi z 1328 roku. Wieś, wielkości 8 łanów, należała wówczas do komturstwa świeckiego i stanowiła własność rycerską. Później istniał w jej okolicy koło Lipinek, niewielki zamek krzyżacki, w którym zamieszkiwał właściciel Laskowic. Richard Wegner, autor wydanej w 1872 roku monografii o Świeciu, lokalizuje na mapie położenie warowni przy drodze do Laskowic i Świecia. W 1872 roku były jeszcze fundamenty wieży.
Nazwa wsi może mieć charakter patronimiczny od nazwy osobowej „Lasek” ewentualnie „Lasota” lub etniczny od nazwy ludzi zamieszkujących laski. Część badaczy skłania się ku toponimicznemu pochodzeniu od rzeczownika pospolitego „lasek”. W połowie XVI w wieś należała do Laskowickich herbu Leliwa, chociaż na przestrzeni dziejów wielokrotnie zmieniała właścicieli. Autor pochodzącej z 1886 roku monografii powiatu świeckiego, Hans von Maercker, podaje m.in. Macieja Niewieścińskiego (1580), Kozłowskiego – według oryginalnej pisowni – Koszlowskiego (1585 – 1676), Wąglikowskiego (1682), Ossowko – Zboińskiego (1723 – 1772).
W 1828 roku Laskowice kupił Franciszek Gorgon. Rodzina Gordonów wywodzi się prawdopodobnie ze Szkocji, skąd przybyła być może z grupą emigrantów, dysydentów religijnych, którzy schronili się w Polsce przed prześladowaniami ze strony kościoła anglikańskiego. Od 1745 do 1772 roku zamieszkiwała w Bzowie, później do 1945 roku w Laskowicach. Wspomniany Franciszek Gordon w latach 1840 – 60 wzniósł neogotycki pałac i zbudował budynki gospodarcze, jeden z nich, pochodzący z 1848 roku, zachował się do dziś. Zachowany budynek folwarczny z 1848r. w którym mieściły się biura.

Jest to piętrowy budynek folwarczny z kwadratową wieżą na kalenicy dachu. Całe założenie architektoniczne składało się z zespołu pałacowo – parkowego, podwórza gospodarczego oraz kolonii mieszkaniowej. Podwórze, założone na planie prostokąta na osi NW-SE, po północnej stronie parku obejmowało pierwotnie obszar 2,5 ha i otoczone było murem z cegły ceramicznej. Obecnie zatrąciło swój pierwotny charakter, a całkowitemu lub częściowemu zniszczeniu uległy budynki folwarczne. „Słownik geograficzny” z 1884 roku informuje, Nad jeziorem pięknie położonej okolicy, dość jeszcze lesistej, o glebie urodzajnej, nowogotycki przepyszny zamek wznosi się na uroczystym wzgórzu, tuż przy jeziorze oraz zabudowania gospodarcze nowe zabudowane. Na miejscu jest gorzelnia, cegielnia, młyn i tartak. Majątek obejmował ponad 700 ha ziemi i był wyposażony w nowoczesne urządzenia mechaniczne m.in., jako jeden z pierwszych posiadał tzw. Lokomobile parowe. Nowoczesne uwzględniające najnowsze zdobycze wiedzy rolniczej, było też zarządzanie nim. Jego właściciel był bardzo bogaty. Nie skąpił też pieniędzy by ugruntować niemieckie wpływy na tych terenach. W 1902 roku, kiedy Niemcy budowali w Jeżewie kosztem około 60.000 marek kościół ewangelicki, przekazał na jego budowę i utrzymanie parafii 70.000 marek. Zamek z widokiem na Jezioro Laskowickie, które około 1850 roku zostało przedzielone przez budującą się linię kolejową.

Pałac położony był w północnej części parku i stał na wzgórzu zamkowym, z którego roztaczał się piękny widok na leżące kilkanaście metrów niżej Jezioro Zamkowe. Usytuowany na osi E-W elewacją frontową zwracał się ku północy. Jego wygląd w części oddają wyszukane przeze mnie w rodzinnym archiwum, a pochodzące z okresu okupacji hitlerowskiej zdjęcia. Zniszczony został w 1945 roku przez Polaków i Rosjan., chyba w odwecie za zaangażowanie się jego właścicieli po stronie faszyzmu. Starsi mieszkańcy Laskowic opowiadają, że bombardowania pałacu zamarzał dokonać syn właściciela Ibehard Gordon, który był pilotem. Został jednak zestrzelony przez artylerię radziecką nad szosą w okolicy Krąplewic. Ile prawdy zawiera ta opowieść? Faktem jest, że zginął i pochowano go w pobliżu pałacu. Wg. książki „Am Ufer Der Erinnerung” autorstwa Astrid v. Weitzel – Zenker, synem który służył w lotnictwie był urodzony w 21.12.1921 r. w Laskowicach Adolf v. Gordon, który zginął 20.04.1943 r. pod Noworosyjskiem. Obok kamienia po lewej stronie był mały cmentarz na którym  pochowano Franz v. Gordon (3.1.1892 – 3.9.1939) zginął w Bydgoszczy i Franz (Frank) v. Gordon (14.10.1865 – 15.6.1942). Franz v. Gordon miał 3 synów i córkę. Franc (BüB) 25.9.1920 – 30.06.1943 służył w Wehrmachcie i zginął w Baranowicze.  Adolf v. Gordon 21.12.1921 – 20.04.1943 pilot w Luftwaffe zginął pod Noworosyjskiem. Eberhard v. Gordon 11.01.1923 – 29.01.1945 Zaborów (Lubińskie). w styczniu 1945 r. wieś znalazła się w pasie ciężkich walk frontowych i kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk , służył w czołgach. Winfred v. Gordon 04.06.1926 – 15.01.1990 służył w SS. Maria – Luiza (Rita) v. Gordon 29.02.1928 –

Kamień pamiątkowy ku czci pamięci Adolfa v. Gordona (Adi) 1894 – 1914.

II wojna światowa wycisnęła dramatyczne piętno na historii rodu Gordonów, trzech synów zginęło, a ocaleni z pożogi wojennej córka i syn wyjechali do Niemiec. Całkowitemu zniszczeniu uległ dorobek kilku pokoleń.
Park założono w pierwszej Polowie XIX wieku na zboczu opadającym w kierunku Jeziora Zamkowego. Zajmuje obszar 9, 24 ha. Był to park krajobrazowy, przy którego kompozycji wykorzystano gatunki rodzinne, wprowadzono tez obce. Nawet dzisiaj zaniedbany zadziwia przybysza piękną kompozycją przestrzenną. Przez dziką gęstwinę dojrzeć jeszcze można ludzką myśl i poczucie estetyki. Gęstwa liści, powodują brak światła, uniemożliwia fotografowanie. Zdjęcia można wykonać tylko z polan, otoczonych drzewami. Schodząc niżej docieramy do Jeziora Zamkowego. Na starych mapach obecnie jeziora Zamkowe i laskowickie są oznaczone wspólną nazwą Jezioro laskowickie ( Laskowitzer See). Widok na Jezioro Zamkowe z zamkowego wzgórza

Było to jedno jezioro, które około 1850 przegrodzone wałem linii kolejowej. W ten sposób powstały dwa odrębne. Nazwa wzięła się chyba od pałacu, stojącego nad jego brzegami. Miejscowej ludności kojarzy się on z zamkiem. W głębi ogrodu nieopodal ceglanego muru, przy ścieżce czeka na przechodnia duży kamień, na którym czyjaś ręka wygrawerowała ku pamięci pokoleń następujące słowa: „Ich Weiss was ich für Gedanken über euch habe, spricht der Herr, Gedanken des Friedens Und nich des Ledes. 16.12.1914” „Wiem, co za myśli o was mam, powiada Pan, Myśli pokoju a nie cierpienia” (tłum. dr Stanisław Gzella) Kamień pamiątkowy ku czci pamięci Adolfa v. Gordona (Adi) 1894 – 1914.

Park położony jest wzdłuż drogi z Laskowic do Jeżewa. Od szosy oddziela go wysoki na około 2, 4 m ceglany mur, który ciągnie się na długości około 800 metrów. Mur ogradzający park

Przez 550 m towarzyszy on parkowi. Od strony wsi schodzi do Jeziora Zamkowego. W 1993 roku na zlecenie Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody, dokonano rozpoznania stanu zachowania parku, w tym inwentaryzacji drzewostanu. Z drzew iglastych wymienione są; jodła kalifornijska, modrzew europejski, świerk pospolity, sosna wejmutka, daglezja zielona, żywotnik zachodni, jodła jednobarwna, żywotnik olbrzymi, chojna kanadyjska, żywotnik wschodni,. Z drzew i krzewów liściastych; klon pospolity, klon jawor, kasztanowiec biały, brzoza brodawkowa, grab, leszczyna, trzemielina, buk, jesion wyniosły, dąb stożkowy, jaśminowiec wonny, topola biała, lipa drobnolistna i szerokolistna, wiąz szypułkowy, lilak pospolity. Łącznie występuje tu około 40 gatunków. Na pierwszym planie pozostałości po fontannie, dalej pozostałości po zamku porośnięte drzewami.
Aż 46 drzew uznano za okazy pomnikowe. Oto ich pełna lista; dwa klony jawory (344 i 320) – cyfry w nawiasach oznaczają obwód pierścienia w cm, topola biała (395), dwa graby (245 i 218), klon zwyczajny (360), dwie drobinie białe (240 i 230), sosna wejmutka (285), siedem lip drobnolistnych (od 503 do 285), dwa świerki pospolite (227 i 219), dwanaście dębów szypułkowych (od438 do 262), trzy buki (340 -270 i 275), dwie daglezje zielone (188 i 160), dwa żywotniki olbrzymie (228 i 146), dwa żywotniki wschodnie (101 i 100), trzy żywotniki zachodnie ( 117, 116, 100), jesion wyniosły (225), jodła jednobarwna (196), choina kanadyjska (235), dąb stożkowy (178). Buk i żywotnik

Towarzystwo Miłośników Borów Tucholskich wystąpiło z inicjatywą odrestaurowania parku. Sekretarz Towarzystwa, Roman Wegner zwrócił się w tej sprawie do Nadleśnictwa Dąbrowa, które jest właścicielem. Uzyskał zapewnienie pomocy.
W rozmowie z autorem artykułu nadleśniczy Włodzimierz Robert powiedział: – inicjatywę TMBT uważam za cenną. Chętnie pomożemy tak finansowo jak i organizacyjnie. Wcześniej jednak musi zostać opracowany plan zagospodarowania parku. Liczymy, że wykonają go służby Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody i Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy. Bez pomocy i zgody tych instytucji nie możemy zacząć restauracji obiektu. Po opracowaniu dokumentacji przez te instytucje deklaruję wszechstronną pomoc.
Inicjatywa Towarzystwa spotkała się z poparciem Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody Marka Wilcza.
– Warunkiem odrestaurowania parku jest sporządzenie planu renowacji. Jeśli plan taki nie został opracowany możemy sfinansować opracowanie dokumentacji, jeśli jest, deklaruję na prace renowacyjne kwotę podobną do tej, jaką przeznaczy na ten cel Nadleśnictwo Dąbrowa. Do prac szczególnie porządkowych, powinna włączyć się młodzież szkolna. Z pomocą finansową powinien też przyjść samorząd. Wspólnymi silami można park uratować. Z naszej strony, przez uznanie 46 drzew parku za pomniki przyrody, podniesiemy jego wartość i znaczenie. Dzięki przeprowadzonej inwentaryzacji znamy dokładnie stan jego zachowania. Wiele parków podworskich niszczeje, gdyż nie posiadają właściciela. Cześć zabytków, w tym parków, mogłaby znaleźć użytkowników i właścicieli. Jednak często nie uregulowane kwestie własnościowe, prawne powodują, że sprzedaż jest niemożliwa. W wielu wypadkach obecni właściciele dworów i parków ze względu na trudności finansowe, nie są w stanie zapobiec niszczeniu obiektów. Obiekty pozbawione właściciela powinno się sprzedać, nawet za symboliczną złotówkę, osobom prywatnym, organizacjom i instytucjom, które zechcą uratować je przed zniszczeniem.
Opinię na temat inicjatywy Towarzystwa związanej z restauracją parku wyraził też Wojewódzki Konserwator Zabytków Maciej Obremski.
– Nie posiadamy żadnych środków finansowych na renowację parku w Laskowicach. Park ten ma właściciela i to na nim spoczywa obowiązek dbania o zachowanie obiektu w dobrym stanie. Powinien wystąpić do nas z wnioskiem o zgodę na renowację. Opiniujemy dokumentację, na jej podstawie udzielamy pozwolenia na restaurację obiektu i nadzorujemy przebieg prac.
Odrestaurowany park znacznie podniesie zalety turystyczne Laskowic, a przy tym będzie służył mieszkańcom, jako miejsce wypoczynku. Atrakcję turystyczną wsi już dzisiaj stanowi dąb 1000-cia, o obwodzie 6, 3 m, rosnący przy ulicy Długiej oraz Muzeum Etnograficzne Dalekiego Wschodu mające swą siedzibę w Domu Misyjnym Księży Werbistów p. w. bł. Arnolda Janssena. W promieniu 10 km od wsi znajdują się także inne obiekty godne zobaczenia, głaz narzutowy „św. Wojciecha” w Leosi, elektrownie w Gródku i Żurze, których historię przedstawiłem w EBT nr 1/92 oraz 1, 2, 3/93, ruiny średniowiecznego zamku krzyżackiego oraz dworek szlachecki z poł. XVIII w w Gródku, przedstawione w nr 3/93 i 2/94 „Echa przez Dariusza Piaska, kościół w Jeżewie o barokowym wyposażeniu z pocz. XVIII w i znajdujący się w nim zabytkowy obraz koronacji Najświętszej Marii Panny pochodzący z około 1625 roku, o którym pisał Juliusz Nowicki w nr 3/94 ETB, oraz Świecie n/W ze swymi licznymi zabytkami. Stacja Laskowice oraz centrum Laskowic z lotu ptaka.

Laskowice istotny węzeł komunikacyjny, stanowią ważny punkt etatowy dla wielu wycieczek, udających się w Bory Tucholskie. Warto poznawanie Borów rozpocząć od tej miejscowości i wymienionych wyżej obiektów. Może to być ciekawa lekcja historii Pomorza Gdańskiego. Zachęcam nauczycieli do odwiedzenia wraz z uczniami parku. Takie żywe zajęcia z botaniki na długo pozostaną w ich pamięci.
Artykuł Mariusza Chudeckiego napisany w nr 6 (34), rok 1994 „Echo Borów Tucholskich”. Wpis kursywą pochodzi od admina.
Zdjęcia: admin, internet.

15 lat później.

Jestem w posiadaniu pisma z Urzedu Kujawsko – Pomorskiego, Wydziału Środowiska , Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Bydgoszczy z dnia 19 maja 2009 r. w którym zawarte są wyjaśnienia, propozycje i możliwości. Pismo otrzymały również właściwe instytucje i czas pokaże czy właściwe.
Admin

Historia kaskady Wdy – Gródek

Historia kaskady Wdy

ELEKTROWNIA GRÓDEK

Dużą rolę w rozwoju gospodarczym nie tylko powiatu świeckiego, ale całego Pomorza, odegrały elektrownie wodne w Gródku i Żurze, tworzące kaskadę Wdy. I chociaż obecnie ich awaria nie zachwieje już pomorskim systemem energetycznym, co mogło mieć miejsce w okresie międzywojennym, są świadectwem chlubnej pomorskiej historii, dowodem dużych umiejętności technicznych i organizacyjnych ówczesnych polskich inżynierów. Warto poznać ich dzieje.Budowa zapory w Gródku – widoczny wał z filarem zasuw, które obecnie są pod wodą. 21.11.1920r.

Dolina Jako pierwsza powstała elektrownia w Gródku. Projekt techniczny i lokalizację opracowano w 1912 r. w Gdańsku. Lokalizacja nie była przypadkowa. Wda w Gródku w miejscu budowy zapory. 31.07.1920r.

W miejscu tym Wda tworzyła 6-km pętlę. Jej przecięcie 1240 m kanałem dało już naturalny 6-m spad, kolejne 12 m uzyskano przez budowę 12 m wysokości zapory, o długości 220 m. Duże znaczenie miała bliskość znaczącego węzła kolejowego w Laskowicach, co ułatwiło transport materiałów budowlanych i urządzeń. Do budowy przystąpiono na kilka dni przed wybuchem I wojny światowej – w lipcu 1914 r. Mimo zatrudnienia około 200 robotników, a w 1916 r. dodatkowo 350 jeńców rosyjskich i francuskich budowa – ze względu na trudności gospodarcze Niemiec związane z wojną – postępowała wolno. Do 1919 r. wybudowano fundamenty hali maszyn, wykopano kanał i rozpoczęto budować zaporę. W 1920 r. – po powrocie Pomorza do Polski – budowę przejęło z rąk niemieckich Starostwo Krajowe Pomorskie. Jej dyrektorem został inż. Alfons Hoffmann. Inwestorem był Związek Komunalny Chełmno – Świecie – Toruń, który na dokończenie prac zaciągnął pożyczki. Pomoc finansową obiecał też minister robót publicznych, wybitny hydrotechnik o europejskiej sławie, późniejszy pierwszy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej – prof. Gabriel Narutowicz, który w 1921 r. gościł w Gródku. Dzięki temu oraz zdolnościom organizacyjnym inż. Hoffmanna udało się stosunkowo szybko zakończyć budowę elektrowni. W szczytowym okresie pracowało na niej około 600 robotników, co czasowo zlikwidowało bezrobocie na terenie powiatu świeckiego. W lutym 1923 r. zakończono montaż urządzeń, zaś 24 kwietnia prezydent RP prof. Stanisław Wojciechowski uroczyście uruchomił elektrownię. Posiadała dwie turbiny Francisa sprzęgnięte z generatorami o łącznej mocy 2,4 MW. W sierpniu 1927 r. kolejny prezydent RP – prof. Ignacy Mościcki – uruchomił trzecią turbinę. Elektrownia osiągnęła wówczas moc 4 MW i była największą hydroelektrownią w Polsce. Jej obsługą zajmowała się 15-osobowa załoga.Elektrownia Gródek – widok na halę maszyn i śluzę dla tratew od dolnej wody.

By umożliwić spławianie drewna Wdą, obok elektrowni wybudowano przerzutnię tratew. W Leosi, poniżej Gródka, w 1931 r. oddano do użytku jedną z pierwszych na Pomorzu stacji limnigraficznych, której zadaniem był m.in. stały pomiar i rejestracja zmian poziomu wody we Wdzie. Przy gródeckiej elektrowni powstała też jedna z największych i najnowocześniejszych na Pomorzu wylęgarni ryb, produkująca narybek do zarybiania blisko 100-ha Zbiornika Gródeckiego. Nadwyżki narybku sprzedawano. Jako doradcę ds. zarybiania zatrudniono wybitnego ichtiologa dra Włodzimierza Kulmatyckiego – kierownika Pracowni Rybackiej Oddziału Bydgoskiego Państwowego Instytutu Naukowego Gospodarstwa Wiejskiego. Umożliwiono mu nawet wyjazdy do Szwecji, Niemiec i Austrii w celu poznania najnowszych metod ochrony ryb stosowanych w elektrowniach wodnych. Powstała dzięki temu także interesująca publikacja „Ryby i turbiny”. Warto dodać, iż zapora ziemna gródeckiej elektrowni była pierwszą zaporą zbudowaną i oddaną do użytku w Drugiej Rzeczypospolitej.Fragment laboratorium olejowego w Gródku

W 1924 r. w oparciu o gródecką elektrownię powstała z inicjatywy inż. Alfonsa Hoffmanna oraz Starosty Krajowego Pomorskiego dra Józefa Wybickiego spółka akcyjna pn. Pomorska Elektrownia Krajowa „Gródek”, której zadaniem początkowo była głównie budowa linii przesyłowych średnich i wysokich napięć. Jej większościowym udziałowcem był samorząd terytorialny – Starostwo Krajowe Pomorskie. W ten sposób starano się pozyskać środki na elektryfikację Pomorza. Związek Elektryfikacyjny Chełmno – Świecie – Toruń, główny odbiorca prądu z Gródka, nie był bowiem w stanie z braku funduszy szybko rozbudować lokalnych sieci. Dyrektorem spółki został inż. Alfons Hoffmann. Ustanowienie przez spółkę najniższych cen energii elektrycznej doprowadziło do zawarcia wielu porozumień na jej dostawę. Najwcześniej rozbudowano linie w najbliższych okolicach np. Świecie i Wiąg podłączono w grudniu 1923 r., a dworzec kolejowy w Laskowicach w kwietniu 1924 r. W 1925 r. PEK „Gródek” wybudowała linię do Grudziądza, a w 1927 r. do Torunia, co spowodowało gwałtowny wzrost jej dochodów. Szybko rozbudowano sieć średnich napięć na terenie powiatu świeckiego, co doprowadziło do jego elektryfikacji i przyspieszyło rozwój gospodarczy. Elementy osprzętu linii przesyłowych oraz rozdzielni (poza izolatorami), produkowano w warsztatach w Gródku. Przed zainstalowaniem urządzenia przechodziły badania wytrzymałościowe w najnowocześniejszych w ówczesnej Polsce gródeckich laboratoriach wysokich napięć, mechanicznym i olejowym. Korzystały z nich również inne polskie firmy. Do zwiększenia zapotrzebowania na energię przyczyniła się także prowadzona od 1925 r. akcja uświadamiania ludności o korzyściach, jakie daje energia elektryczna. Służyły temu m.in. odczyty i pokazy zastosowania energii elektrycznej w rolnictwie, przemyśle i gospodarstwach domowych. W 1927 r. PEK ”Gródek” otrzymała koncesję rządową na zaopatrywanie w energię Gdyni, w tym portów – handlowego i wojskowego. W tym celu w rekordowym czasie 6 miesięcy wybudowano w 1928 r. 140-km linię 60 kV z Gródka do Gdyni. Wobec dynamicznego rozwoju miasta i elektryfikacji Pomorza stało się jasne, iż Elektrownia Gródek nie będzie w stanie zaspokoić rosnącego zapotrzebowania na energię. Konieczna stała się budowa kolejnej elektrowni. Na miejsce budowy wybrano leżący nad Wdą Żur.Inż.A Hoffmann (z dokumentami w ręku) odbiera z fabryki ASEA w Szwecji generator do trzeciej turbinyLinia 60 kV Gródek – Toruń na moście w Fordonie 31.10.1927r.Prace wykończeniowe budynku hali maszyn w Gródku 12.03.1923r.Pulpit sterowniczy generatorów Elektrowni w Gródku 01.05.1923r.Stacja limnigraficzna w Leosi obok mostu kolejowego 1931r.Stawianie slupów na linii Gródek – Grudziądz marzec 1925r.Tratwy przed przerzutnią tratew w GródkuUruchomienia I-ej turbiny  w Gródku 24.04.1923r. przez Prezydenta R.P St. Wojciechowskiego

 

Historia kaskady Wdy – Żur

Historia kaskady Wdy

ŻUR

Budowa zamka wodnego w El. Żur 13.12.1929 r.

Budowę elektrowni w Żurze spółka Pomorska Elektrownia Krajowa „Gródek” rozpoczęła wiosną 1928 r. Kierownikiem został Szwajcar Hans Hurzeler – uczeń wybitnego polskiego hydrotechnika prof. Gabriela Narutowicza. Budowę zapory i kanału powierzono duńskiej firmie „Hojgaard & Schultz z Kopenhagi. Budowała ona baseny portu morskiego w Gdyni, posiadała odpowiedni sprzęt do tego typu prac i doświadczenie. Głównymi projektantami hydroelektrowni byli prof. Karol Pomianowski z Politechniki Warszawskiej i inż. Alfons Hoffmann – dyrektor PEK „Gródek”. Projektantem zapory i zastępcą kierownika budowy został inż. Jerzy Skrzyński, który później projektował m.in. betonową zaporę w Porąbce na Sole. Projekty poszczególnych budowli powstały w biurach projektowych PEK „Gródek”. Prace – co było nowością – prowadzono na trzy zmiany, w tym w nocy przy świetle reflektorów. W celu transportu materiałów budowlanych i urządzeń wybudowano 5-km linię kolejki wąskotorowej z Żuru do stacji kolejowej w Osiu. Przy budowie, w szczytowym okresie prac, zatrudnionych było około 1500 osób, co czasowo zlikwidowało bezrobocie w powiecie świeckim. Robotnicy i rzemieślnicy zarobili około 2 mln zł, drugie tyle kosztowały materiały budowlane. Całkowity koszt budowy zamknął się zawrotną na tamte czasy sumą 15 mln zł. Kosztowne były prace uboczne związane z utworzeniem Zalewu Żurskiego np. budowa 6 mostów, w tym w Tleniu i Grzybku, wykonanie przepustów, wzmocnienie nasypów kolejowych. Rekordowy był czas prac budowlano-montażowych – 16 miesięcy. Urządzenia mechaniczne budowli wodnych ( np. stalowe zasuwy) oraz most suwnicy 25-tonowej wykonano w warsztatach mechanicznych w Gródku.

El. Wodna Żur – hala maszyn od dolnej wody, w głębi zamek wodny

Uroczystego uruchomienia elektrowni dokonał 15 lutego 1930 r. prezydent Rzeczypospolitej Polskiej prof. Ignacy Mościcki. Był to centralny element obchodów 10-lecia powrotu Pomorza do Polski. Elektrownię wyposażono w dwie najnowocześniejsze wówczas turbiny systemu Kaplana o regulowanym kącie łopat wirnika, znanej, austriackiej firmy VOITH, sprzęgnięte z generatorami szwedzkiej ASEA o mocy 8,8 MW. Były to pierwsze „kaplanówki” w Polsce i jedne z pierwszych w świecie (wg niektórych źródeł pierwsze) zbudowane na tak wysoki, 15,5 m, spad. Elektrownia była największym w Drugiej Rzeczypospolitej zakładem wodno-elektrycznym. Obok niej wybudowano nowoczesną rozdzielnię – pierwszą w Polsce napowietrzną. Obsługa elektrowni składała się z 4 dyżurnych nastawni, 4 maszynistów turbin, zaporowego, kierowców, pracownika administracyjnego oraz pracowników konserwacyjno-budowlanych. Pierwszym kierownikiem Elektrowni Żur został Jan Glama. Elektrownia pracowała kilka godzin dziennie, w okresie najwyższego zapotrzebowania na energię elektryczną.

Jeden z generatorów El. Żur na kilka dni przed pierwszym uruchomieniem. 18.12.1929 r.

W wyniku budowy 18 m wysokości zapory powstał sztuczny zbiornik o powierzchni 440 ha, pojemności 16 mln m sześc. wody, długości blisko 12 km zwany Zalewem Żurskim. Dzięki jego utworzeniu znacznie wzrosła rola turystyczna Tlenia. Jeszcze w latach 30-tych zaczęły tam powstawać hotele, ośrodki wypoczynkowe. Jednak prawdziwy rozwój nastąpił po II wojnie światowej. Dzięki temu Tleń stał się prawdziwą turystyczną perłą Borów Tucholskich. Jego uroki krajobrazowo-turystyczne popularyzował w okresie międzywojennym w dużej mierze Alfons Hoffmann, organizując wycieczki, zjazdy np. dla gości ze Stowarzyszenia Elektryków Polskich, Związku Elektrowni Polskich, a także obozy dla harcerzy. W ich trakcie zwiedzano elektrownie w Żurze i Gródku, z łodzi holowanych przez motorówki podziwiano piękno obydwu sztucznych zbiorników. W najciekawszych zakątkach Zalewu Żurskiego zbudowano specjalne przystanie, wokół niego zaś wytyczono trasę spacerową zwaną „Promenadą Hoffmanna”. Walory turystyczne Tlenia i Borów Tucholskich popularyzowały wydawane przez PEK „Gródek” informatory. Powstanie obydwu elektrowni znacznie podniosło atrakcyjność tych terenów, zwiększyło też zainteresowanie nimi np. w ówczesnej prasie, przewodnikach turystycznych. Zalew Żurski stał się też miejscem wypoczynku mieszkańców powiatu świeckiego.

Plac budowy El. Żur 9.9.1929 r.

W 1931 r. przy elektrowni utworzono z inicjatywy Alfonsa Hoffmanna Klub Kajakowy „Wda”, wybudowano przystań wodną. Jego członkowie uczestniczyli w licznych spływach np. Wdą, Brdą, Wisłą, Drwęcą. Sekretarz klubu – Bronisław Januszewski – zredagował jeden z pierwszych, jeśli nie pierwszy, przewodnik kajakowy po Wdzie i jeziorach Szwajcarii Kaszubskiej. Przy elektrowni działał też Amatorski Zespół Teatralny, który spektakle z repertuarem klasycznym prezentował także np. w Osiu, Drzycimiu. Czynna była również świetlica z czytelnią. Na organizowane corocznie na świeżym powietrzu nad Zalewem Żurskim „Dni Morza” zjeżdżali tłumnie mieszkańcy powiatu świeckiego. Szczególną popularnością cieszyła się zabawa taneczna oraz zawody wioślarskie.

Upust głębinowy – skierowanie wód Wdy w celu budowy zapory 6.1929 r.

Uruchomienie Elektrowni Żur pozwoliło na pokrycie całego zapotrzebowania klientów PEK „Gródek” na prąd zarówno w Gdyni jak i pozostałych miejscowościach Pomorza. Elektrownie należące do „Gródka” mogły wyprodukować 30 mln kWh prądu rocznie, odbiorcy zużywali 25,4 mln kWh. Nadwyżka pozwoliła na dalszą elektryfikację ziemi pomorskiej. Jednocześnie przyczyniła się do realizacji przez Alfonsa Hoffmanna kolejnego pomysłu – budowy w Gródku nowoczesnej Fabryki Grzejników.

Uruchomienie El. Żur przez Prezydenta. I. Mościckiego 15.02.1930 r. Wbijanie żelaznej ścianki Larsena w osi zapory w Żurze 24.04.1929 r.
Zamek wodny w El. Żur 19.01.1930 r. Żur. Dolina Wdy w miejscu przyszłej zapory 14.10.1927 r.

Mariusz Chudecki